Kilo wody pod stopą

Mega-, Giga-, Peta- sztorm Herkules czyli Cyklon Anna

  • date
  • 8.01.2014 2318
  • φ52.415  λ-4.0829 

Megasztorm Herkules. Już nie Orkan Herkules, ale megasztorm. Orkan to słowo, które stało się passe wraz z cyklolizą poprzedniego głębokiego niżu północnoatlantyckiego. Teraz prognoza pogody stała się znowu nudna. Nudny Pan/Pani, przedstawi nudne wartości, nudnym głosem… Ale poczekajcie zanim wyciągniemy kolejnego asa z rękawa – czyli wir polarny albo polar voretex, żeby brzmiało bardziej profesjonalnie – to może jeszcze zrobimy megasztorm, albo petasztorm albo inny-przedrostek-sztorm? Tak. Chodzi o zimowy sztorm, który tak naprawdę nazywa się Cyklon Anna (teraz – 8.01.2014 mamy już kolejny Chrisinę).

Gazeta Wyborcza [1] jak zawsze stojąca na straży rzeczowej informacji informuje nas, nie tylko o tym, że mega sztorm uderzył w wielką Brytanię, ale także, że na zachodnim falochronie Europy fale  „wydają się właściwie równe budynkom” – fakt oddaję honor – „z pewnej perspektywy”.

[1] http://bit.ly/1dgN0ij

Rozbierzmy więc ten zimowy sztorm na części pierwsze. Sztormy są powodowane przez niże. Po pierwsze należałoby sprawdzić, czy według analiz synoptycznych był to rekordowo głęboki niż. Jak pisałem w jednym z poprzednich wpisów było jedynie 20 niżów w historii obserwacji z ciśnieniem w centrum poniżej 930mb. Anna, gdy w pełni się rozwinęła miała 933mb. Ten parametr nie przemawia więc za wyjątkowością sztormu, choć trzeba przyznać, że było blisko. Sytuację synoptyczną możesz prześledzić w galerii poniżej – obrazy nie są skalowane, przez co możesz śledzić wartości pomiarowe.*

Drugim  parametrem jest prędkość wiatru. Trzecim parametrem jest wysokość fal. I to nie mierzona z pewnej perspektywy ale pomiędzy grzbietem, a doliną fali, która nie rozbija się właśnie o nabrzeże. Jest jeszcze taki parametr: „significant wave height” – definiuje się go jako średnią wysokość fali ocenianą przez doświadczonego obserwatora (definicja z czasów II Wojny Światowej skonstruowana przez oceanografa Waltera Munka). Inna definicja mówi, że jest to średnia wysokość 30% najwyższych fal). Obydwie definicje są zbieżne, bo okazuje się, że wysokości fal dobrze przybliża rozkład Rayleigha: jeżeli średnia wysokość fali to 10m, co dziesiąta fala będzie wyższa niż 10,7 metra, co setna fala będzie wyższa niż 15,1 metra, a co tysięczna fala będzie wyższa niż 18,6 metra.

Porównajmy więc Sztorm Świętego Judy (Xaver) i Cyklon Anna

Prędkość wiatru w dwóch porównywalnych punktach (jeżeli macie więcej dostępnych danych oświećcie mnie w komentarzach):
Wyspa Wight (Needles)
Sztorm Św. Judy: 150 km/h (najsilniejszy zanotowany podmuch 159 km/h)
Cyklon Anna: 143 km/h

Channel Islands
Sztorm Św. Judy: 129 km/h
Cyklon Anna: 127 km/h

Nic takiego mega jeżeli chodzi o prędkości. W każdym razie nic bardziej maxi niż w przypadku sztormu Św. Judy. Zerknijmy teraz na wysokość fal na Zachodnim Falochronie Europy. W przypadku sztormu Św. Judy średnia wysokość fal 16,5m, a w przypadku Cyklonu Anna 16m choć w Bretanii boja pomiarowa zarejestrowała nawet 17,5m (przypominam jednak, że artykuł mówi o Walii).

Cóż więc było takiego wyjątkowego w sztormie Herkules czy też cyklonie Anna? Północny Atlantyk był pod wpływem całej serii niżów, co oznacza, że nie było spokojnie przez cały miesiąc od Xavera czy tez Św. Judy. Po drugie wielka Brytania dostała bardzo mocno, bo niż, podniósł poziom wody (spadek ciśnienia o 1mb powoduje wzrost poziomu wody o około 1cm – powierzchnia morza jest po prostu zasysana) i tak już wysoki z powodu pływu syzygijnego. Stąd właśnie wszystkie zalania, straty i podtopienia.

Czego gazeta wyborcza nie doczytała? Po pierwsze poprawnej nazwy meteorlogicznego gościa, który przechodząc Atlantyk zmienił płeć. Po drugie autorowi nie chciało się sprawdzić danych (dostępnych w wikipedii i w setce innych źródeł – wystarczyło dorwać gógla). Po trzecie zawsze łatwiej jest przetłumaczyć artykuły z za oceanu sklejając kilka w jeden i ilustrując powszechnie używanymi zdjęciami. W USA przecież Herkules jest mega, bo im pół kraju zamarzło śniegiem i jeszcze mają ten polarny worteks (zobaczycie zaraz i u nas się zaroi od tego sensacyjnego terminu). Najważniejsze jednak, że jest galeria dobrze robi w pozycję w wyszukiwarce, bo użytkownik siedzi na stronie długo, ale gazecie nie przysparza to ani rzetelności ani nie robi dobrze w funkcje edukacyjne czy informacyjne. No, ale to przecież Gazeta…

*Napisałem dziś do NOAA OPC z prośbą o analizy synoptyczne z Herkulesem/Anną, żeby było kompatybilnie z poprzednim wpisem. Nie dość, że dostałem kompletną instrukcję do archiwów OPC to jeszcze wystawiono mi pliki tymczasowo do ściągnięcia, żebym się nie męczył i jeszcze miłym słowem mnie przywitano! Surface analyses courtesy of NOAA OPC the most friendly met office on the planet!

Fotka: Ben Birchall <3

Bear